poniedziałek, 11 października 2010

Podusie. Broszki. Kury domowe ;). Święto Dyni.

Witam wszystkich :)
Dzisiaj znowu będzie co czytać i oglądać, więc przygotujcie się ;)

Na początek nowe podusie. Tym razem z motywem , który po prostu namolnie kojarzy mi się z parapetem kuchennym, czyli przyprawy, zioła, przetwory i kwiaty między koronką na naturalnym tle.



Śliczne!
Do nabycia  w Fairy House

Tak jak i te broszki
Na szczęście

Malinowy róż

 W różnych odcieniach  zieleni z zielonym serduszkiem w kwiatki na środku


Zachęcam Was też do odwiedzenia Kasandry na Jej blogu, gdzie zostaniecie na dłużej oglądając wspaniałości. Ostatni wpis dotyczy nowego określenia kury domowej, przywołanego przez Jej męża
Czyż nie rewelacja? Dla mnie bomba!
Do tego ta cudna zawieszka autorstwa Kasandry (zdjęcia za zgodą autorki)


Manager House (czy House Manager, jak wolą niektórzy) - łaczcie się ;)

I na koniec relacja z wczorajszego Święta Dyni w Ogrodzie Botanicznym. Trzeba było odstać w ogonku do kasy, ale WARTO BYŁO!!! Pogoda, jak na zamówienie. Komu się nie chciało iść - niech żałuję, a kto nie mógł - może pooglądać namiastkę tamtej atmosfery.

Na początek królowa dnia







Przy okazji można było oczywiście zakupić różności - miody, nalewki, kwiaty, przedmioty w decu, anioły, zwierzątka ze słomy (cudne!), ozdoby z wiórków drewnianych... Cała masa rękodzieła.
Dla mnie jednak najpiękniejsze były (znowu) kubeczki w ludowe kwiatuszki. Te detale i kolorki - boskie!


Mały apel do BYDŁA, które też przyszło - jeżeli coś jest ogrodzone, to znaczy, że NIE NALEŻY tam wchodzić!!! Tym bardziej w Ogrodzie Botanicznym, gdzie pielęgnują roślinność po to, żeby cieszyła oczy WSZYSTKICH odwiedzających zarówno teraz, jak i później. A jak ktoś nie umie się zachować i brak mu odrobiny kultury osobistej, to niech następnym razem ZOSTANIE W DOMU!!! 


Dziękuję Wam za "miłe" słowa dla szefów Męża, którzy szlajają się po Wietnamie, Chinach i innych ciepłych krajach, a żal im na wodę mineralną za 2 zł dla pracowników w upały, które nas nawiedziły tego lata...

Pozdrawiam z miasta krasnali :)


5 komentarzy:

Ines pisze...

aaaa te jeże i sowy są przepiękne :D dobrze że mnie tam nie było bo nie wiem jak by na tym wyszedł mój portfel :D

kasica53 pisze...

Mój wyszedł kiepściuchno - wróciłam do domu mając niespełna 4 zł w portfelu ;) No bo przecież keszcze obowiązkowo były lizaki, obwarzanki, a pajda ze smalcem - mniam mniam :)

ullaczn pisze...

Twoje podusie i broszki sa swietne!!!!

reszta zdjec tez powala na kolana...szczegolnie te ogromniaste dynie ale rowniez wszystkie te rekodziela!!!

Pozdrawiam :)

Annasza pisze...

Kasiu, uduszę cię dziś ze szczęścia!!! Przesyłka dotarła, raz jeszcze dziękuję, napisałam Ci maila :))))))))))) Broszki robisz świetne, a poduchy - rewelacja, podziwiam :)) Święto Dyni, chlip, chlip, może w przyszłym roku uda się dotrzeć, jak będziemy zdrowi... Ale widać, że świetnie było, super zdjęcia, buziaki ślę i "ciepłe" słowa dla szefów męża ponownie :D

Ania pisze...

Święto dyni superowe. Ale bym chciała, aby takie święta organizowano też u nas. Brochy są świetne, poduchy też.

Zapraszam jeszcze tutaj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...