Poprzednio były różności całkowicie niespójne ze sobą, to dzisiaj też będą różności, tylko, że całkowicie w jednym klimacie, nieco sielskim, czy też rustykalnym.
Dostałam tkaninę, a w zasadzie nową zasłonkę z truskaweczkami i miałam z niej uszyć przed wszystkim maskownicę na piekarnik, a z reszty - wedle uznania :)
Tak prezentuje się maskownica z przodu:
Truskaweczek nie ruszałam wogóle, starając się wykorzystać ich jak najwięcej już naszytych, bo kawałek roboty przynajmniej odpadł :)
Dodałam za to cudowną koronkę w domki i dla mnie efekt zrobił się bomba !
Chociaż sama krateczka dała mi w kość, bo tkanina jest niezwykle "plastyczna" i utrzymanie w ryzach pionu i poziomu to było nie lada wyzwanie :/
Maskownicę zrobiłam dwustronną - tył jest z wąską koronką i haftem serduszek, który leżał sobie i leżał... aż się doczekał wykorzystania.
I niech mi ktoś napisze, że nie pasuje superancko ?!
;)
Jak jest maskownica, to pomyślałam o ściereczkach do naczyń ...
... a potem o podkładkach pod talerze na pyszny obiadek z mężem:
Siatkę na niewielkie zakupy też uszyłam:
I jeszcze prośba o pasującą serduszkową girlandę była, to trochę namieszałam i wyszła taka:
Jak tak patrzę na zdjęcia, to widzę, że się patriotycznie zrobiło - biel i czerwień w natarciu ;)
Ale w takim przyjemnym wydaniu :)
Pozdrawiam