Wszystkie wymienione ostatnio osoby już się zgłosiły, więc powtórki z losowania nie będzie ;)
I muszę przyznać, że @ otrzymane od zwyciężczyń właściwego candy niezwykle mnie wzruszyły :)
Przysłały mi wiele miłych i ciepłych słów, dzięki którym wiem, że moje skromne nagrody na prawdę trafią do właściwych rąk, trafią do osób, które na prawdę cieszą się z tego łutu szczęścia :)
Między innymi dla takich właśnie chwil wzruszenia warto organizować candy!
Chciałabym obdarować większą rzeszę osób, które do mnie często zaglądają. Nie zawsze zostawią słowo, bo z czasem u każdej z nas jest krucho, ale...są :D
Ech, normalnie rozkleiłam się, a tu do głównego tematu trzeba wracać ;)
W wielu szkołach odbywają się Kiermasze Świąteczne, stąd i u nas nie było inaczej.
Dzieci i rodzice przygotowywali fanty, z których dochód zostanie przekazany dla Fundacji Mam Marzenie.
My również troszkę podumaliśmy i powstały... różności ;D
Z większych ścinków materiału poszyłam woreczki i serduszko, które wypchałyśmy z Młodą ociepliną i skropiłyśmy olejkiem zapachowym:
Z małych i nieregularnych motywów vintagowego materiałku uszyłyśmy takie szybkie zawieszki:
No, to mój wytworek, który obawiam się pokazywać, ale co tam - liczył się cel, dla którego powstał ;)
Scraperki o słabszych sercach proszone są o pominięcie tego fragmentu, a reszta - o niezbyt głośne śmianie się ;)
Kartek nie potrafię robić, a już tym bardziej focić, ale mam nadzieję, że będzie widać zamierzoną przestrzenność.
Wykorzystałam motyw Dzieciątka i aniołków otrzymanych w zeszłym roku, zielony karton, śnieżynki od
Alexandry , naklejkę z gotowym napisem i elementy zestawu do scrapu kupione kiedyś na wyprzedaży w Notabene:
Karteczka wróciła z nami do domu - na Kiermaszu sama sobie ją kupiłam, bo mi się podoba efekt końcowy :D
Te słodkości powstały dzięki
inspiracji i dużej pomocy Alexandry - pomysł, śnieżynki, motylki i napisy pochodzą własnie od niej - może nie są tak ładne, ale generalnie wyszły fajnie, a moją jedyna zmianą jest dłuższy sznureczek z jednej strony przydatny przy wieszaniu na choince:
Mikołajka dostałyśmy od babci na ten szczytny cel, a przy masosolnych ciasteczkach wszyscy mieli co robić :) To nasza troszkę inna interpretacja kolorystyczna:
Jeżeli komuś spodobały się takie ozdoby, to w
Galerii jest do nabycia podobny zestaw:
A z Młodym jestem po kolejnym spotkaniu u laryngologa i jedyna zmiana to wizyty nie "co dwa tygodnie", ale "co tydzień" :/ Aaa, i zmiana antybiotyku po mojej interwencji, no bo skoro 4 tygodnie ten nie dał rady, to logicznym jest chyba jego zmiana...
Trzymajcie się zdrowo :)